06.01
słońce pali nasze białe ciała, które swoim blaskiem wypalają matryce naszego aparatu…następne foty, kiedy wtopimy się w otoczenie !!!
06.01
słońce pali nasze białe ciała, które swoim blaskiem wypalają matryce naszego aparatu…następne foty, kiedy wtopimy się w otoczenie !!!
Od wczoraj jesteśmy raju
:) Droga z Bo do Bombaju do Margao, a stamtąd do Palolem.
17 godzin w upale, bez łóżka i kąpieli już od 3 dłuuuuuugich dni i nocy, ale urok plaży w Palolem zabił śmierdzące i klejące wspomnienia z trasy.
W Palolem chatka na plaży. Zamiast szukać noclegu z Lonley Planet warto pytać osobiście, oglądać, wybierać, dyskutować, a przede wszystkim zbijać pierwotną cenę. Oferty z LP są oblegane przez turystów i mają wysokie ceny. W naszym przypadku ustaliliśmy cenę z żoną właściciela 500 Rs., szybko jednak pojawił się szef i powiedział, że jego żona: „nie wie co mówi”… a ceny za chatkę to 800/900 Rs, stargowaliśmy do 700 Rs. Dobra cena w szczycie sezonu na Goa.
Palmy rosnące nad plażą i aksamitny piasek. Dzień spędzamy w Jasmin Restaurant, przy której mamy domek. Kingfisher, ukochany butter chicken masala i totalny relaks z widokiem na Morze Arabskie. Kamila śpi już 3 godzinę…
Wieczorem spacer wzdłuż „Palmiarni”
spokojne morze, szeroka plaża, i znaleźliśmy Cuba Restaurant. /Do wiadomości Karoliny B/
06.01.2012.
W Palolem dni płyną szybko, zanim opuścimy tą rajską plażę chcemy popłynąć łodzią na Butterfly Island, jutro wypożyczymy skutery i zrobimy całodzienną wycieczkę po okolicznych miejscowościach.
Czas spędzony na skuterze zapamiętałem jako najlepsze chwile ostatniego pobytu na Goa.
Jak zwykle zadziwiają mnie Hinduskie rozwiązania budowlane, przyglądając się naszej chatce. Łazienka jak to łazienka w Indiach, prysznic nad kibelkiem, zimna woda ze zbiornika umieszczonego nad budynkiem. Ściana łazienki murowana do wysokości mniej więcej 70 cm, kilka centymetrów od niej ściana z dykty odpowiedniej wysokości. Nie dobudowana betonowa ścianka służy nam za półkę na kosmetyki itd. Problem w tym, że wystarczy coś potrącić i np. szampon do włosów ląduje na dnie szczeliny między ścianami. Moja ręka się tam nie zmieści, Kamili tak.
I jest jeszcze drut, którym przymocowana jest do betonowego słupka ściana z dykty. Całość wygina się i przesuwa.
W Mumbai przejeżdżaliśmy koło nowego luksusowego kompleksu (hotel lub siedziba korporacji) w końcowej fazie budowy, w całości otoczonego (aż po dach) przez rusztowanie z kijów bambusowych związanych liną konopną. Na rusztowaniu absolutnie żadnych zabezpieczeń. Pracownicy bez BUTÓW.
03.01.2012
Pierwszy dzień w Bombaju od 3 lat niewiele się zmieniło, a już na pewno nie hinduska moda… za długie wleczone po podłodze i przydeptywane przez gumowe klapki spodnie (dzwony w kantkę) błyszczące koszule z za dużym kołnierzem, a zamiast telefonów więcej smartphonów. Masa rozpoczętych inwestycji budowlanych, (drapaczy chmur po środku slumsów, tysiące estakad) oraz tonących w śmieciach chodników.
Na lotniku tym razem kupiliśmy taxi pre paid – cel: dworzec VT. W agencji turystycznej w dzielnicy Colaba kupiliśmy bilety do Maragao (Goa).
Śniadanie, obiad i kolację jedliśmy w lokalnej jadłodajni, pakiet 3 w1 i esencja smaku Masali.
Nie było czasu na zwiedzanie, do autokaru ze sleepersami zostały 2 godziny. Do tego ciężkie plecaki i sprzęt foto. Do naszej paczki dołączył Marcin poznany w Tel-Aviv, który właśnie wyruszył w pięcio-miesięczną podróż po Indiach. W drodze na Goa mamy postój w tej samej restauracji co ostatnio (w której do sosu Butter Chicken dostałem serce kurczaka z sterczącymi z niego żyłami).